Slide1

Witamy na stronie

Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy

 

Zdrowa Praca
PR

Aktualności

                                            Wspólną oborę można opuścić  

   Po czym można poznać, kto wykonuje zawód zaufania publicznego? Po tym, że władze publiczne nie mają do niego zaufania. To znaczy – oczywiście mają, jakże by inaczej, ale niepełne, tylko jakieś takie ćwierciowe. W ogóle kwestia zaufania, jakie władze publiczne okazują nie tylko poszczególnym obywatelom, ale i całemu społeczeństwu, wymagałaby poświęcenia większej niż dotąd uwagi. W charakterystyczny dla siebie sposób odniósł się do tej kwestii zapomniany już dziś przywódca Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego Stanisław Gucwa. W 1956 roku wyraził radość z faktu, że wzrosło zaufanie władzy do społeczeństwa. I miał oczywiście rację, jak zresztą we wszystkim, co mówił – ale ten wzrost zaufania nie był, ma się rozumieć, bezgraniczny. Obywatele,  jak to obywatele – nigdy nie wiadomo, co strzeli im do głowy, wiec władza publiczna, kierując się nieśmiertelnymi wskazaniami wiecznie żywego Lenina musi im oczywiście ufać – ale zarazem kontrolować. Ufać i kontrolować.

   Dlatego właśnie artykuł 17 ust. 1 konstytucji RP powiada, że „w drodze ustawy można tworzyć samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony”. Jak widzimy, osoby wykonujące zawody zaufania publicznego nie mogą sobie własnego samorządu zawodowego utworzyć same. Ten samorząd tworzy im władza publiczna w drodze ustawy. Wprawdzie – zgodnie z art. 17 ust. 2 konstytucji władza publiczna może w drodze ustawy tworzyć również inne rodzaje samorządu, ale samorządy te nie mogą naruszać zasady wolności wykonywania zawodu, ani ograniczać wolności podejmowania działalności gospodarczej. Wynika z tego, że mniej ważne zawody korzystają z większego zakresu wolności i swobód. W przypadku zawodów zaufania publicznego o żadnej wolności wykonywania zawodu nie ma mowy, podobnie jak i o swobodzie działalności gospodarczej. Widać wyraźnie, że im więcej zaufania publicznego wymaga jakiś zawód, tym mniejszym zaufaniem obdarza go władza publiczna.

   Jednym z zawodów zaufania publicznego jest zawód lekarza i lekarza dentysty.  Wynika to wyraźnie zarówno z przepisów ustawy z 5 grudnia 1996 roku o zawodzie lekarza i lekarza dentysty  oraz ustawy z 17 maja 1989 roku o izbach lekarskich. Właśnie ta ostatnia ustawa stanowi konkretyzację i realizację zasady opisanej w art. 17 ust. 1 konstytucji. Już w art. 1 ust. 1 tej ustawy czytamy, że „tworzy się” samorząd lekarzy i lekarzy dentystów, zwany dalej „samorządem lekarzy”. „Tworzy się” – to znaczy, ze nie oni samo go tworzą, tylko tworzy im go władza publiczna.  Widocznie podziela pogląd francuskiego polityka Jerzego Clemenceau, że „wojna jest rzeczą zbyt poważną, by powierzać ją wojskowym – oczywiście odpowiednio modyfikując go wobec lekarzy, co może wynikać z obawy, że z własnej inicjatywy pewnie by sobie samorządu nie utworzyli.

   Organami samorządu lekarzy są Naczelna Izba Lekarska i okręgowe izby lekarskie. Skąd się te izby biorą? Wyjaśnia to art. 12 ust. 1 ustawy o izbach lekarskich, stanowiąc, że na listę członków okręgowej izby lekarskiej „wpisuje się” lekarzy posiadających prawo wykonywania zawodu lekarza i zamierzających wykonywać lub wykonujących ten zawód na obszarze działania izby. Skompletowani w ten bezosobowy sposób członkowie, zgodnie z art. 19 ustawy, stanowią okręgową izbę lekarską, której „najwyższą władzą” jest „okręgowy zjazd lekarzy” . To znaczy – nie wszystkich, tylko delegatów z czteroletnim mandatem, wybieranych na zebraniach rejonowych.

   Członkowie okręgowych izb lekarskich muszą opłaca „składki”, które – w przypadku nie opłacenia ich w terminie – zgodnie z art. 61 ustawy – „podlegają ściągnięciu w trybie przepisów o postępowaniu egzekucyjnym w administracji – tak samo, jak inne zobowiązania podatkowe. Oczywiście w izbach działają sądy – naczelny i okręgowe, które mogą skazać lekarza na karę pozbawienia prawa wykonywania zawodu. Orzeczenie takiej kary powoduje skreślenie z listy członków okręgowej izby lekarskiej, bez prawa ubiegania się o ponowny wpis (art. 47 ust. 3), a więc wykluczenie z samorządu. Ale okręgowa izba nie tylko może odebrać prawo wykonywania zawodu. Odwracając zasadę cuius est cognere eius est tolere (kto ustanowił, ten może znieść), zgodnie z art. 5 ust. 1 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, okręgowa rada (ciekawe, że w jednej ustawie mowa jest o „izbach” a w drugiej – o „radach”, ale to pewnie jedno i to samo) nie tylko przyznaje prawo wykonywania zawodu, ale również wydaje odpowiednie zaświadczenia. Samorząd zawodowy pełni zatem wobec swoich członków czynności władcze, administracyjne, a także – policyjne, bo zgodnie z art. 6a ust. 2 i 2a  ustawy o zawodzie lekarza, donosi gdzie trzeba o „nieprawidłowościach” oraz „współpracuje z właściwymi organami” państw członkowskich UE, donosząc im o postępowaniach karnych i dyscyplinarnych oraz bliżej niesprecyzowanych „nieprawidłowościach”. Ponadto okręgowa rada może powziąć podejrzenie, naturalnie „uzasadnione” co do należytego przygotowania do wykonywania zawodu lekarza, a wtedy powołuje komisję, która wydaje opinię o przygotowaniu podejrzanego do wykonywania tego zawodu, a także może go zobowiązać do uzupełniającego przeszkolenia. Podejrzany musi stawić się przed komisją pod rygorem zawieszenia prawa wykonywania zawodu.

   Przypominam o tym wszystkim ze względu na pytanie, z jakim zwrócił się do mnie pewien lekarz, któremu uczestnictwo w opisanym samorządzie zawodowym z jakichś powodów zaczęło ciążyć, a zapewnił mnie, że w swoim zniechęceniu nie jest wcale odosobniony. Inaczej mówiąc, interesowało go, czy jest jakaś możliwość  wydostania się z tej wspólnej obory, do której władza publiczna zapędziła wszystkich lekarzy i lekarzy dentystów. Nie wiem, czy chciałby on wykonywać zawód lekarza bez konieczności uczestniczenia w jakimkolwiek „samorządzie”, czy też interesowałaby go możliwość utworzenia, wraz z podobnie jak on zniechęconymi, jakiegoś samorządu alternatywnego. Po analizie przepisów konstytucji i ustaw można dojść do wniosku, że leninowski system „ufać i kontrolować” jest szczelny i żadnej możliwości wydostania się ze wspólnej obory na swobodę nie dopuszcza. Jest atoli nikłe światełko w tunelu w postaci art. 31 ust.2 konstytucji.  Mówi on, że „nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje”.  Wprawdzie „prawo”, czyli art. 17 ust. 1 konstytucji oraz wspomniane dwie ustawy to i owo przewidują, ale wprost niczego lekarzom nie „nakazują”, a w szczególności  nigdzie nie stwierdzają wprost i expressis verrbis, że – po pierwsze - przynależność do samorządu utworzonego w drodze ustawy ma charakter obowiązkowy, a po drugie – że obok samorządu „ustawowego” nie może istnieć alternatywny samorząd dobrowolny.

   Art. 17 ust. 1 konstytucji mówi tylko, że samorządy zawodowe „można” tworzyć „w drodze ustawy”, ale nie zabrania tworzenia samorządów zawodowych w inny sposób. Przeciwnie – art. 12 konstytucji stwierdza, że Rzeczpospolita Polska „zapewnia wolność tworzenia i działania” nie tylko związkom zawodowym i organizacjom społeczno-zawodowym rolników, ale również „ruchom obywatelskim” oraz „innym dobrowolnym zrzeszeniom”. Jeśli zatem jacyś lekarze i lekarze dentyści utworzyliby dobrowolne zrzeszenie pod nazwą „okręgowa izba lekarska”, to w świetle przepisów konstytucji i obydwu ustaw nie naruszyliby prawa, ponieważ nie ma przepisu stwierdzającego, iż samorząd lekarski ustanowiony w drodze ustawy działa na zasadzie wyłączności. Co więcej – wydaje się, ze żaden organ władzy publicznej nie mógłby ich z tego powodu molestować, a to ze względu na art. 7 konstytucji, który powiada, że organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Oznacza to, że każda czynność organu władzy publicznej wymaga WYRAŹNEGO przyzwolenia ustawowego, zaś czynności te mogą być dokonywane WYŁĄCZNIE w granicach prawem przewidzianych. Krótko mówiąc, art. 7 konstytucji zabrania domniemywania kompetencji władzy publicznej tam, gdzie prawo ich wyraźnie nie przyznaje. Tymczasem zasada praworządności w stosunku do obywateli wyraża się w stwierdzeniu, że dozwolonej jest wszystko, co nie jest zakazane. Ponieważ tworzenie samorządów zawodowych OBOK samorządów tworzonych w drodze ustawy (które, w myśl art. 17 konstytucji, też tylko „mogą” być tworzone) nigdzie zakazane nie jest, zaś żadna ustawa nie ustanawia przymusu uczestniczenia lekarzy w KONKRETNYM samorządzie zawodowym ( w tym przypadku – ustawowym), to dla zadośćuczynienia prawu wystarczy powołanie alternatywnego samorządu zawodowego pod nazwą okręgowej rady lekarskiej, na listę której wpisani zostaliby lekarze posiadający prawo wykonywania zawodu i wykonujący ten zawód na obszarze działania rady – zgodnie z art. 12 ust. 1 ustawy z 17 maja 1989 roku o izbach lekarskich. Ta sama organizacja mogłaby – zgodnie z art. 5 ust. 1 ustawy z 5 grudnia 1996 r. o zawodzie lekarza i lekarza dentysty -  przyznawać również prawo wykonywania zawodu lekarza, zgodnie z nakreśloną w tej ustawie procedurą. Również składki członkowskie musiałyby być obligatoryjne i podlegające ściągnięciu w trybie egzekucji administracyjnej.

   A czy jest możliwe wykonywanie zawodu lekarza bez członkostwa w jakimkolwiek samorządzie zawodowym? Na pierwszy rzut oka dobrze to nie wygląda, ale kiedy przyjrzymy się art. 19 ustawy o izbach lekarskich, to stwierdza on tylko, iż okręgową izbę lekarską – a więc organ samorządu zawodowego – stanowią lekarze wpisani na listę jej członków. A contrario można zatem przyjąć, że lekarze na tę listę nie wpisani członkami okręgowej izby lekarskiej nie są. No dobrze, ale art. 12 ust. 1 tej ustawy stanowi, że na listę okręgowej izby lekarskiej wpisuje się lekarzy posiadających prawo wykonywania zawodu lekarza i zamierzającego  wykonywać lub wykonującego ten zawód na obszarze działania izby. Czy jednak należy to rozumieć w ten sposób, iż wpisanie na listę okręgowej izby lekarskiej jest warunkiem sine qua non wykonywania zawodu lekarza, czy też raczej – że na listę okręgowej izby lekarskiej nie wolno wpisywać osób nie posiadających prawa wykonywania zawodu lekarza,  nie zamierzających go wykonywać, ani nie wykonujących go na obszarze działania izby?  Co więcej – art. 5 ust 1 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty w żadnym przypadku nie uzależnia przyznania prawa do wykonywania zawodu lekarza od uczestnictwa  w samorządzie zawodowym. Takiego warunku nie ma, a nawet być nie może, bo osoby nie mającej prawa wykonywania zawodu lekarza na listę członków okręgowej izby lekarskiej wpisać nie wolno. Zatem wygląda na to, że w świetle obowiązujących przepisów można wykonywać w Polsce zawód lekarza bez konieczności uczestniczenia w samorządzie zawodowym.

                                                                             Stanisław Michalkiewicz

 

Bądź na bieżąco

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco.

i icon

Zarzad krajowy OZZL

ul. Gdańska 27, 85-005 Bydgoszcz

mail icon

+48 52 372 08 83

ozzl@ozzl.org.pl