Slajd9

POMOC DLA UKRAINY

Prosimy o wpłaty na specjalnie utworzone konto w ING Bank Śląski S.A.:
45 1050 1399 1000 0090 8001 7081

Pracujemy w trybie 24hr i bez wynagrodzenia, twoje pieniądze w formie zakupionych produktów niezwłocznie trafią albo bezpośrednio do potrzebujących (np. uchodźców wojennych, których przyjęli do swoich domów lekarze)  albo do profesjonalnej organizacji pozarządowej opartej w 100% o woluntariat. Udzielamy pomocy humanitarnej również na terenie Ukrainy.

 

 

Zarząd Regionu Śląskiego OZZL - w związku z barbarzyńska agresją Rosji i Białorusi na wolne i demokratyczne państwo Ukraińskie - podejmuje następujące działania:

1. Zwraca się do wszystkich członków OZZL z apelem o udzielanie w maksymalnym wymiarze stałej i nieustającej pomocy wszystkich uchodźcom wojennym z Ukrainy i nie tylko w zakresie medycznym i psychologicznym ale również w każdym innym dostępnym zakresie.

2. Tworzy przy Zarządzie Regionu Śląskiego OZZL strukturę o nazwie OZZL POMOC DLA UKRAINY/HELP FOR UKRAINE.

3. Zleca Przewodniczącemu Zarządu Regionu Śląskiego OZZL zorganizowanie, koordynowanie i nadzorowanie bieżącej pracy w/w struktury.

4. Uruchamia konto bankowe w ING Bank Śląski o numerze:  45 1050 1399 1000 0090 8001 7081 z przeznaczeniem dla OZZL POMOC DLA UKRAINY/HELP FOR UKRAINE.

5. Zwraca się do wszystkich członków OZZL o wpłaty na w/w rachunek bankowy

6. Środki finansowe zgromadzone na w/w rachunku bankowym mogą być przeznaczone wyłącznie na:

- pomoc humanitarną dla uchodźców wojennych

- pomoc humanitarną dla obywateli Ukrainy

2022 03 02 Uchwała 03 2022 w sprawie pomocy humanitarnej dla Ukrainy

 

Różnic między gospodarką rynkową a tzw. socjalistyczną (nakazowo rozdzielczą) jest wiele. Ja chciałbym zwrócić uwagę na jedną z nich, odnoszącą się do sposobu traktowania klienta. Można je zdefiniować słowami: „do siebie” albo „od siebie”.

W gospodarce rynkowej, gdzie ceny są wolne, a podmioty działają „dla zysku” i konkurują ze sobą, każdy podmiot chce mieć klientów jak najwięcej, bo im więcej klientów tym większy zysk, możliwości rozwoju itp. Stąd ich podejście do klienta można określić jako „do siebie”: robią wszystko, aby klienta do siebie przyciągnąć.

W gospodarce „socjalistycznej” (takiej, jaka funkcjonowała np. w PRL) ceny są ustalane administracyjnie, a podmioty nie działają „dla zysku”, ale „dla misji”, otrzymując od rządu środki w zależności od tego, czy rząd uznaje ich misję za bardziej ważną – wtedy tych środków jest więcej, czy mniej ważną, - wtedy środków jest mniej. Takie podmioty względem klienta zachowują się na zasadzie „od siebie”: robią wszystko, aby klientów od siebie odgonić, aby nie przeszkadzali i nie zmuszali do pracy.    

Skutki są oczywiste. W gospodarce rynkowej siła „zasysająca” klientów jest wielka. Stanowi nią nie tylko ogromna obfitość dóbr, ale i nachalna reklama, „promocja” i inne „sztuczki” niekiedy na granicy zwykłego oszustwa. Skutkuje to nierzadko niepotrzebnymi zakupami i staje się – dla wielu - wręcz nieznośne. W zamian jednak, w razie rzeczywistej potrzeby, określony produkt lub usługę można dostać b. łatwo. W gospodarce „socjalistycznej” jest na odwrót: nikt cię nie męczy reklamami, nie narzuca się i nie namawia abyś skorzystał z jego usług, ale gdy potrzebujesz jakiegoś produktu lub usługi to męka jaka cię spotka będzie o wiele większa niż niedogodności związane z „zasysającą” siłą rynku. Zupełnie podobnie jest w ochronie zdrowia. Z tym zastrzeżeniem, że jeżeli nie są to usługi płacone z kieszeni pacjenta, to dochodzi tutaj dodatkowy czynnik: możliwość nadużywania świadczeń – na koszt płatnika, czyli – de facto – innych ludzi, co oznacza też „zabieranie” im pieniędzy na ich leczenie, niekiedy nawet na świadczenia ratujące życie lub zdrowie.

Mając to wszystko na uwadze, powinniśmy się zastanowić, jaki system publicznej ochrony zdrowia wybrać. Jeżeli wybierzemy system rynkowy, nie musimy się martwić o to, że zabraknie jakichś świadczeń, że będą do nich kolejki albo że pacjent nie będzie odpowiednio „zaopiekowany”. Naszym zmartwieniem będzie natomiast: co zrobić, aby (publiczny) płatnik miał środki, żeby za to wszystko zapłacić, jak zapewnić mu odpowiedni i pewny dopływ tych środków i jak ograniczyć nadużywanie świadczeń przez pacjentów i świadczeniodawców. Gdy wybierzemy system drugi – będziemy musieli podejmować ciągłe starania, aby zapewnić odpowiednią podaż świadczeń, aby były one odpowiedniej jakości, kompleksowe i kompletne, aby pacjent był otoczony odpowiednią opieką i nie „błąkał się” od lekarza do lekarza szukając pomocy.

Jak nietrudno zauważyć, w Polsce, zwłaszcza w ostatnich latach, mamy do czynienia z tym drugim typem działań i chociaż podejmowane są coraz to nowe inicjatywy, wdrażane coraz to nowe „pilotaże”, programy i „projekty”, a eksperci wymyślają coraz to nowe rozwiązania, to sytuacja – dla pacjenta – pozostaje równie beznadziejna, jak dotychczas.

Może czas na to, aby wprowadzić pierwszy z wymienionych modeli?. Skupić się na zapewnieniu odpowiedniej ilości środków, wprowadzić metody racjonalizacji korzystania ze świadczeń i resztę pozostawić podmiotom leczniczym, „działającym dla zysku” i konkurującym ze sobą o pacjenta i o pieniądze, które za nim idą?

Krzysztof Bukiel 11 lutego 2022 (Światowy Dzień Chorego, ustanowiony przez papieża Jana Pawła II) .

 

Jak się dowiadujemy ponad 20 anestezjologów z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie Prokocimiu nie wycofało swoich wypowiedzeń i 1 lutego nie przyszło do pracy. Najwyraźniej dyrekcja szpitala nie chciała spełnić ich oczekiwań.

Kiedy w dniu 20 grudnia ub. roku przedstawiciele OZZL spotkali się w siedzibie MZ z ministrem, wiceministrem i prezesem NFZ poruszone były głównie dwa tematy. Pierwszy to wysokość wskaźnika określającego minimalne wynagrodzenie zasadnicze dla lekarza specjalisty. Wynosi on obecnie 1,31 „przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce za rok ubiegły”. OZZL od lat zabiega o to, aby wynosił ok. 3 „średnich krajowych”, jednak wychodząc z propozycją kompromisu i zgody (o co apelował minister zdrowia) OZZL zgodził się aby w tym roku (od lipca 2022) wskaźnik ten wynosił 1,7 „średniej krajowej” czyli choć trochę więcej, niż to co lekarze specjaliści uzyskali przy okazji „podwyżki Szumowskiego” w roku 2018 (wówczas ich minimalna pensja =6750 PLN była równa ok. 1,6 „średniej krajowej za rok ubiegły”).

Drugim tematem była sprawa szpitala w Prokocimiu, gdzie zwolniło się z pracy ponad 70 lekarzy. Wskazywaliśmy, że sytuacja finansowa szpitala jest zła, co wynika z wielkiego niedoszacowania wyceny świadczeń, udzielanych przez ten szpital. To powoduje, że (kolejne) dyrekcje szpitala zmuszone są do drastycznych oszczędności, przede wszystkim na płacach i liczbie personelu, co skutkuje niedoborem personelu i sprzyja błędom, mogącym stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia małych pacjentów. OZZL zaproponował, aby wycenę świadczeń podnieść natychmiast o 50% - dla doraźnego ratowania sytuacji, a następnie, aby przejrzeć poszczególne procedury i wycenić je racjonalnie, z uwzględnieniem kosztów pracy lekarzy i innego personelu szpitala.

Minister, wiceminister i prezes nfz podeszli do obu naszych postulatów (wzrost wskaźnika pensji minimalnej i wzrost wyceny świadczeń udzielanych przez USD) z nieskrywanym lekceważeniem. Nie mogli zrozumieć dlaczego zależy nam na wskaźniku pensji minimalnej, skoro – ich zdaniem – lekarze już dzisiaj zarabiają b. dobrze i mogą praktycznie tyle zarobić w szpitalu ile zechcą (co ma wynikać z niedoboru lekarzy i przymusu ich zatrudnienia przez dyrekcje). Nie podzielili też naszej opinii, że USD w Krakowie jest w złej sytuacji finansowej, bo – jak twierdzili – jego finanse w ostatnich latach znacznie się poprawiły i – de facto – nie ma potrzeby na wzrost wyceny świadczeń. Zatem – w ocenie ministra, wiceministra i prezesa nfz, jeżeli dyrektor szpitala w Prokocimiu nie chce dać odpowiednich podwyżek lekarzom (do momentu zwolnienia się z pracy ich pensje zasadnicze wynosiły ustawową pensję minimalną =1,31 „ średniej krajowej”) to wynika to tylko z nieudolności dyrektora do zarządzania szpitalem i to dyrektora trzeba „nacisnąć”, a nie ministra.

Jeżeli zatem obecnie ponad 20 anestezjologów z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie Prokocimiu nie wycofało swoich wypowiedzeń i 1 lutego nie przyszło do pracy to należy przyjąć, że uwierzyli oni ministrowi zdrowia, że sytuacja finansowa szpitala w Prokocimiu jest b. dobra i że lekarze mogą w szpitalu tyle zarobić ile chcą. Kwestią jest jedynie siła nacisku na dyrektora.

Nie oburzajmy się zatem (pisze głównie o pacjentach, mediach i przedstawicielach władzy), że lekarze anestezjolodzy tak zrobili, jak zrobili. Postąpili według obowiązującej w publicznej ochronie zdrowia w Polsce zasady: tyle uzysku ile nacisku i że wynagrodzenia w szpitalach wzrastają tylko od strajku (grupowego zwolnienia się z pracy) do strajku. Tak to zostało przez rządzących zaplanowane i tak to działa.

Krzysztof Bukiel – przewodniczący ZK OZZL

Bądź na bieżąco

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco.

i icon

Zarzad krajowy OZZL

ul. Gdańska 27, 85-005 Bydgoszcz

mail icon

+48 52 372 08 83

ozzl@ozzl.org.pl